News

Koncert finałowy: przekraczanie granic muzyki

Poniedziałek, 14 maja 2012 (11:48)

Połączenie potęgi muzyki i obrazu, znane utwory w zupełnie nowej formie, a przy tym wszystkim wciąż ten sam głos i charyzma – takimi słowami podsumować można monumentalne widowisko z udziałem Petera Gabriela, jakie kilkunastotysięczna publiczność podziwiała wczoraj w ramach finałowego koncertu trzeciej edycji Life Festival Oświęcim. Apetyt na występ Petera Gabriela zaostrzyli Teddy Jr., Antwerp Gipsy–Ska Orkestra, a także zespół Kroke, wspomagany wokalnie przez Annę Marię Jopek.

Finałowy koncert LFO 2012 na stadionie MOSiR otworzył młody holenderski artysta Teddy Jr. Wraz ze swoim międzynarodowym zespołem wystąpił na scenie jako laureat konkursu organizowanego przez Fundację Peace Festival i serwis Muzzo.pl. Od niedawna mieszkający w Polsce muzyk posiadł zdolność mówienia po polsku na tyle, aby jednym słowem podsumować swoje wrażenia po koncercie – „za…ście”.

Dla kolejnego na scenie zespołu - Antwerp Gipsy-Ska Orkestra - był to pierwszy występ w Polsce, i, jak przyznał wokalista kapeli, także i pierwszy w ogóle koncert tak wielkiego formatu. Artyści zaprezentowali utwory w różnych europejskich językach, wnosząc dawkę bałkańskiej energii pomiędzy zmarzniętą nieco publiczność.

Anna Maria Jopek, zapytana przed koncertem o towarzyszące jej uczucia przyznała, że się boi. Jej lęki okazały się nieuzasadnione – występ wokalistki z zespołem Kroke okazał się nie tylko znakomitym preludium do późniejszego koncertu głównej gwiazdy wieczoru, ale wspaniałym przedstawieniem samym w sobie. Wokalistka zaśpiewała na koncercie na życzenie pomysłodawcy i dyrektora artystycznego festiwalu, Darka Maciborka.

Dla członków zespołu Kroke nie był to pierwszy występ inicjowany przez Gabriela – muzycy współpracowali już z dawnym wokalistą Genesis przy okazji innych projektów, ale, jak sami przyznali, możliwość zagrania na tej samej co on scenie zawsze wiąże się dla nich z ogromnym zaszczytem. Dźwięki klezmerskiej muzyki Kroke w tak bliskim sąsiedztwie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau zdawały się nabierać zupełnie nowej wymowy.

Ukoronowaniem koncertu i festiwalu w ogóle był występ legendarnego Petera Gabriela. Na zjawienie się artysty w Polsce publiczność czekała już 9 lat – tyle czasu upłynęło od pierwszego i do niedawna jedynego koncertu muzyka w Polsce.

Dotychczas muzyka Gabriela łamała bariery gatunkowe – tym razem artysta udowodnił, że możliwe jest także przekraczanie barier pomiędzy poszczególnymi dziedzinami sztuki. Jego koncert okazał się niesamowitym spektaklem muzyczno – wizualnym, dzięki imponującej oprawie audiowizualnej.

Na scenie obok wokalisty pojawili się przybyli z Wielkiej Brytanii i Niemiec muzycy New Blood Orchestra. Za aranżację odpowiedzialny był John Metcalf, z którym zafascynowany sztuką wizualną Gabriel współpracuje już ponad trzy lata.

Peter Gabriel od lat znany jest ze swojego zaangażowania w obronę praw człowieka, zaś ideały, którymi kieruje się w życiu, dają się zauważyć także w jego muzyce. Wśród wykonanych na koncercie utworów znalazły się m. in. protest-song „Biko”, poświęcony zamordowanemu aktywiście ruchu przeciwko apartheidowi w RPA, czy dedykowane wydarzeniom arabskiej wiosny „Signal to Noise".

W repertuarze pojawiły się również zaśpiewane wraz z Rosie Doonan „Don't Give Up”, w oryginale wykonywane w towarzystwie Kate Bush, poruszające od strony tekstowej i wizualnej „Red Rain”, „In Your Eyes", w trakcie którego do Petera i jego orkiestrę wsparli muzycy Kroke, czy „Father Son”, zadedykowane przez Petera jego ojcu, który niedawno obchodził setne urodziny. O ironio, po zapowiedzi tej ostatniej z wymienionych piosenek publiczność, najprawdopodobniej nieświadoma pewnego nietaktu, spontanicznie odśpiewała „Sto lat”.

Niesamowity entuzjazm publiczności wzbudzały momenty, w których Peter Gabriel starał się zwracać do zebranych po polsku. Co prawda, były to w większości jedynie pojedyncze słowa, ale „Dziękuję stokrotnie” usłyszane z ust artysty dla jego fanów brzmiało jak najlepsza przemowa. Peter Gabriel przez pewien czas rozważał zapowiadanie wszystkich kolejnych utworów po polsku, ale, jak sam przyznał, ten język okazał się dla niego zbyt trudny.

- Nie do końca rozumiałem, co wy tutaj próbujecie robić, ale po odwiedzeniu obozów Auschwitz i Birkenau zaczynam powoli czuć, o co w tym wszystkim chodzi. – powiedział artysta na konferencji prasowej. - Śmierć może być pożywką dla życia. – te słowa Gabriela uznać można za jego przesłanie dla tegorocznej edycji LFO.

Galeria